Destiny of slavery
Nie będę pisał o tym, że ta płyta jest dla mnie wyjątkowa i osobista, bo każda taka dla mnie jest. To oczywiste. Inaczej bym przecież jej nie nagrał i nie publikował. Wiem, niektórzy nagrywają po prostu dla kasy, ale ja przecież i tak na muzyce nie zarabiam, to moja pasja, odskocznia, zabawa.
Prezentuję Wam materiał, który troszkę „odleżał”, odczekał. Chciałem nabrać do niego dystansu, zwłaszcza że utworów jest sporo.
Sporo tu ciężkiego i mocnego grania, dwa utwory („Mistress of skulls” i „Wake up my Mistress”) są z głosem, i to moim własnym, tym razem nie zapraszałem nikogo gościnnie do śpiewania, przy czym osobiście swojego wokalu śpiewaniem bym na pewno nie nazwał. :) Sporo też dłuższych kompozycji. Znajdziecie tu utwory inaczej zmasterowane, ale tylko niektóre, świadomie pomieszałem, bo ciekaw jestem, która formuła bardziej Wam się spodoba. Pojawia się też cover – „Conquest of paradise” Vangelisa, który dołączyłem, nie ukrywam, ze sporym strachem.
Part 1:
Part 2:
Okładki:

